To byl poniedzialek, zapowiadal sie piekny dzien. Dla nas szczegolnie byl to piekny dzien, bo wlasnie wtedy rozpoczela sie nasza samodzielna wspolna droga.
Umowilismy sie z facetem na 9. Juz czekal przed klatka. Klatka, ktora do dzis ma w sobie to ncos. Ma w sobie to cale cieplo, ktore zaprasza do srodka.
Pamietam jak otworzyly sie drzwi - takie troszke beznadziejne, bo z szyba jak do duzego pokoju ( zas te do duzego pokoju byly z szyba jak do ubikacji ) Przed nami pojawil sie widok nowiusienkiej podlogi, pieknych kafelek w lazience i w kuchni i przestrzen do zagospodarowania. Nasza przestrzen. Wtedy wydawalo nam sie to wszystko takie duze...
W duzym pokoju na parapecie podpisywalismy wszystkie dokumenty i dostalismy upragnione klucze do naszego mieszkanka, do naszego gniazdka.
To bylo 5 lat temu... duzo sie zmienilo.
Drzwi juz sa normalne, wymienione. Mamy piekny duzy balkon, caly blok jest odnowiony. Przed nami wymiana drzwi do pokoi, pokoi ktore z czasem jakos sie tak zmniejszyly ;) Przestrzen juz nie jest taka duzo, no coz przez te 5 lat z dwu - osobowej rodzinki stalismy sie cztero - osobowa.
Fakz zastanawiamy sie stale nad domkiem z ogrodkiem ale jest takiego sie nie dorobimy to stad sie nie wyprowadzamy. Tu jest nasz dom, tu jest fajnie, milo i tak spokojnie. I co najwazniejsze - mamy milych sasiadow, ktorzy zawsze sie zatrzymaja by pogadac. Jest tak rodzinnie, bo w sumie tworzymy taka mala spoldzielcza rodzinke.




I tego "ogniska domowego" Ci zazdroszczę...oczywiście w tym pozytywnym sensie. Oby trwało jak najdłużej!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Was!
Justyna
też, mam nadzieję, stworzę takie ciepło w swoim domu. :)
OdpowiedzUsuńspragniona życia.
Ale ten czas pędzi!! :))) pozdrawiam
OdpowiedzUsuń