środa, 16 września 2009

Ach te nocki...

Dzis mielismy kontrole u lekarza Mlodszego. Wazenie, mierzenie, setka pytan dot rozwoju, jedzenia, ect. Mlodzsy od ostatniej wizyty przytyl tylko (az?) pol kilo. Dla lekarki to i tak za duzo, a dla mnie to normalka, bo mimo iz ma On apetyt jak niejeden dorosly, to wszystko to wybiega na czworakach. Lazi po mieszkaniu i widac ze dobrze sie tak czuje. W koncu stal sie samodzielny, a najlepszym zajeciem dla Niego jest przewracanie moich kwiatkow ( jesli tych w pore nie usune z podlogi) i zabieranie Brackiemu autek :)
Lekarka pytala sie nas czy Mlodszy interesuje sie tym co dzieje sie wokol niego, czy probuje chwytac zabawki. A my Jej na to, ze On do kazdej rzeczy sam drepta na czworakach. Nie wierzyla i musielismy Jej udowodnic. Byla pod wielkim wrazeniem, a my oczywiscie roslismy z dumy. Choc dla nas raczkowanie w tym wieku to nie jakis cud natury. Starszak mial 7 m-cy, 9 jak zaczal chodzic. My rowniez nie odstawalismy od tej normy i wiem, ze i Wasze dzieciaczki szybko zaczynaly. Dlatego bardziej bylam zdziwiona zdziwieniem lekarki. No nic.
Najwazniejsze, ze z Mlodszym wszystko w porzodku gdyby nie jedno ale...
Mlodszy w koncu stal sie posiadaczem zabka, drugi juz widac, wiec na dniach i ten sie wyrznie.
ALe od dobrego m-ca nocki staly sie koszmarem. Maluchy zasypiaja okolo 20. Dwie godziny pozniej z glosnym placzem budzi sie Mlodszy, potem kolejne dwie godziny spokoju, pozniej dwa, trzy razy po godzinie, 45 minut, 30... I tak wstajemy minimum 7 razy w nocy. Jestesmy tym lekko wymeczeni, my i Starszak. W dzien Maluszek spi dwa, gora trzy razy po 20 minut !!! Czyli w nocy powinnien sie wysypiac, a tutaj klapa.
Lekarka na to dala nam homeopatyczne leki ale narazie nie chcemy ich podawac, bo my i homeopatia raczej nie jestesmy przyjaciolmi. ALe jak w nastepnym tygodniu tez tak bedzie, to pewnie sie zaprzyjaznimy.
Przeciez kazdy z nas sie wykonczy.
Mialam nadzieje, ze wraz z zebem to sie skonczy, a tak nie jest. Oby to szybko minelo, bo inaczej bede miec takie wory pod oczami, ze nie tylko na Halloween bede straszyc ;)

No nic, w przyszlym m-cu czeka nas bilans 3latka i az sie boje, bo Starszak ma uczulenie na lekarzy i nie ma mowy o jakimkolwiek dotykaniu Go. Bedzie placz, oj bedzie...Ale to za jakies 3 tygodnie...

2 komentarze:

  1. Bo Wasze Chlopaki to blyskawiczne sa, wiec dlatego sie dziwila. U nas Karen zaczela sama chodzic majac 11 miesiecy, a Teri 15, wiec my tez odbiegamy od normy, ale pod wzgledem poznego chodzenia. Gratuluje sprytnych Synkow. Masz wesolo. Caluski

    OdpowiedzUsuń
  2. ja też zaczęłam chodzić mając 9m-cy. ; )
    a tak to jest, ze jak się ma już jedno dziecko, to drugi szybciej się rozwija. lekarka jakaś niedouczona. ;P

    spragniona życia.

    OdpowiedzUsuń