środa, 9 marca 2011

Przedszkolne przyjaznie

Akurat co rozmawialam z nauczycielka Mateusza, ze kryzys minal a tu bach podczas pozegnania wielki placz, bo...
Bo miejsce kolo Maksymiliana na Ich porannym zebraniu zostalo zajete przez innego chlopca. No ogromna katastrofa i jedyne wyjscie to wrocic zaplakany do domu, no nie ??
W koncu wraz z nauczycielka poprosilysmy Maksa by wzial Mata za raczke i posadzil Go obok siebie i nagle na zaplakanej buzce pojawil sie ogromniasty usmiech :) Tak niewiele potrzeba do szczescia.

Maks - chlopiec 3 dni starszy od Mata, wyzszy o pol glowy i charakterem tak bardzo podobny do Niego. Przy doroslych obydwaj wstydziole dwa, a gdy nas nie widzia to pokazuja rozki. Obydwaj na swoj widok az piszcza z radosci. Jeden drugiego wybiera na swojego pomocnika, obok siebie siadaja na posilkach, na tych grupowych zebraniach, no wszedzie razem.
Wada, to ze Maks mieszka w przeciwnym kierunku niz my, wiec podczas ferii czy wakacji spotkanie raczej malo prawdopodobne. Opiekunowie Maksa, to Mama i przyjaciel Mamy, z ktorym kiedys Mezulo chodzil do jednej klasy. A ze bylo to na poczatku Mezulka edukacji, to ze soba nie gadali, bo Mezulo wtedy tez noga w niemieckim. A teraz oboje udaja ze sie nie znaja, choc sa dla siebie mili, to jednak temat szkola jest narazie tematem tabu, hm... :/
A Mama Maksa, to taka malo zadowolona kobieta, wiec narazie o spotkaniu poza przedszkolem nie ma mowy. Narazie ... :D

Ale jest tez drugi najlepszy kumpel Mata, to Jian. Jian urodzil sie we wrzesniu tego samego roku co Matula i razem lezeli na intensywnej terapii dla noworodkow. Z ta roznica, ze my po trzech tygodniach cieszylismy sie w domu z synka, a Oni nadal byli w szpitalu az do stycznia.
Z tego powodu, ze Jian jest takim wczesniakiem pod koniec zeszlego roku mial kilka operacji. Mati co wieczor modlil sie za Jiana, tak sam z siebie, a na swieta wyslal Mu obrazki, by szybciej doszedl do zdrowia i nie zapomnial o Nim :)

Jian, Maks i Mati to trzej kumple, wstydzile ze hej i bandziory jak sie tylko odwrocimy. Kiedys Ich z ukrycia obserwowalam i sie prawie ze smichu poplakalam, bo ta " swieta trojca" ma swoje identyczne ruchy, swoje gesty, a jak ze soba dyskutuje, ach...
I widze, ze bardzo sa za soba, jak jeden jest smutny to tamci zaraz przybiegaja i pocieszaja.
A Maksymilian to juz wogole Matule nie odstepuje.

Fajnie tak, fajnie, tymbardziej ze cala trojka urodzila sie w drugim polroczu 2006 czyli razem opuszcza przedszkole i moze uda sie ze beda chodzic to tej samej szkoly, a wtedy juz postaram sie by chodzili do tej samej klasy.
A jeszcze niedawno tak sie balam, ze bedzie odlutkiem tylko dlatego ze nie umie jezyka. A tutaj taka niespodzianka. No i Mati sprecha, sprecha, sprecha, a ja razem z Nim :D

1 komentarz:

  1. Ale fajnie ze Mati się tak super odnalazł w przedszkolu i ma już swoich przyjaciół :))) buźka

    OdpowiedzUsuń