
Jeszcze 4 lata temu cieszylbym sie i pelna nadziei bieglabym jak na skrzydlach do lekarza.
Ale dzis, gdy mam juz dwojke wymodlonych dzieci z nieco inna nadzieja szlam do lekarza.
W glowie tysiace pytan i to jedno - czyzbym znow miala zostac Mama ??
Z gory uprzedzam - NIE.
I nie jest tak do konca, ze mi ulzylo, wcale nie. Zachowalam sie u lekarza troszke jak malolata, ktora robi cos, a potem nie jest gotowa przyjac konsekwencji swojego czynu.
To jest takie nie fear, bo ja dostalam to o czym marzylam i to co wymodlilam, a teraz nagle mam "upragniona zabawke" i drze, ze moge dostac wiecej, a ile jest kobiet ktore marza choc o jednym dziecku ??
Przepraszam...
Tylko, ze to nie do konca tak, bo ja wlasnie teraz chcialabym miec troszke przerwy. Chcialabym sie oddac moim chlopcom cala soba. Chcialabym miec dla Nich, tylko dla Nich czas. Chcialabym przez chwile odpoczac od pieluch, nocnego wstawania.
Chcialabym byc wypoczeta Mama i dac Im siebie.
Trzecie dziecko jak najbardziej jest upragnione, bo przeciez motto naszego malzenstwa to - Co Bog da. Ale jednoczesnie dodajemy, ze Bog dal tez rozum i dzis trzecie dziecko wywrocilo by nieco nasze zycie do gory nogami. Trzeba by bylo zmienic mieszkanie, auto, szefa (?) ktory placi na czas. Dlatego tak bardzo zalezy mi na czasie, na mozliwosci przygotowania sie, tak jak to bylo w przypadku Mlodszego.
Dlatego dzis prosze bardzo Pana Boga, by dal nam czas, by sie na mnie nie zloscil, ze nadzieja nie zawsze musi byc Ta nadzieja.
Choc z drugiej strony, nawet gdyby sie zdarzylo, to nic sie nie stanie, swiat sie nie zawali, damy rade, bo jakby na to nie patrzec - czekamy na dzidziusia... moze jeszcze kiedys sie doczekamy :)
P.S. Nigdy sie tym nie chwalilam, bo czym tu sie chwalic ale teraz musze, bo jestem bardzo podekscytowana - 9 m-cy temu podjelam sie adpocji duchowej, ktora polega na codziennej modlitwie za nienarodzone dziecko. Dzien w dzien nalezy sie modlic za ta mala kruszynke, za Jej Rodzicow i przyszlosc. I wlasnie teraz na dniach ta mala Kruszynka powinna wydac swoj pierwszy krzyk na ziemi. Codziennie, choc na chwile bylam obok kobiety, ktora przezywala to co niedawno ja, choc modlitwa probowalam sie do Niej zblizyc... Ciekawe czy kiedys bedzie dane mi Ja poznac i Jej dzieciatko...

Was tez do tego zachecam, to niesamowite...




Rozumiem Cię :) ja jestem w sytuacji, że chciałabym drugą ciążę, choć jej nie planuję specjalnie, ale ucieszę się z niespodzianki :) ale jeśli chodzi o trzecie dziecko to też bym od razu nie chciała. Kiedyś byłam pewna że chcę 3-kę, ale teraz myślę że dwójka wystarczy, no ale życie pokaże ;)
OdpowiedzUsuńfajna ta adopcja - pierwszy raz o niej czytam, super pomysł! buziaki