wtorek, 19 października 2010

Urodziny


Przyznaje sie, nie mam nastroju na urodziny, nie mam nastroju na zadne imprezy. Przyjazd a raczej nie przyjazd Rodzicow tez jakos na to wplywa ale nie to jest glownym powodem. Powod to chyba moi Tesciowie i Szwagier, z ktorymi jak zwykle mam taki kontakt ze tylko sie powiesic.
Fakt, do kazdej umowionej wizyty przygotowuje sie perfekcyjnie, dania, wystroj mieszkania, wystroj stolu, ubranie. Jedynie co mi nie wychodzi to zadbanie o atmosfere. W tym jakos nie jestem perfekcyjna. Choc jak przychodza znajomi to sie nagadac nie mozemy i od razu umawiamy sie na kolejna wizyte. Ale jak pojawiaja sie Tesciowie atmosfera pada.
Ostatnio na urodzinach Meza byla jedna wielka awantura. Zaczelo sie od tego, ze Oni kupili Mezulkowi nowy telefon, a my akurat kilka dni predzej taki sam sobie sprawilismy. No i Szwagier w przedpokoju nawrzeszczal na nas czemu go kupilismy. A skad moglismy wiedziec, ze Oni planuja taki prezent ?? Potem wydarl sie na Mezula, ze tu gadamy iz ciezko z kasa, a ja bylam u fryzjera, mam jak zwykle nowy ciuch, kosmetyczka zaliczona i z chlopcami kupilismy Mu wymarzony sprzet. No i Szwagier caly wieczor nic nie jadl, nic nie mowil, Tesciowa tez stroila miny, dziewczyna Szwagra tez nic nie mowila, bo Ona niemka, ja polka i zle sie czuje w moim towarzystwie. Tylko Tesciu jak zwykle probowal robic dobra mine do zlej gry. No i stad taki humor i takie nastawienie...
Tylko nie mowcie, ze to jednorazowo, bo nieprawda. Roczek Nathana - beznadziejny, zeszloroczne moje urodziny - katastrofa, swieta - przemilcze. Poprostu Oni jak maja do nas przyjsc, to przychodza na zasadzie - ok odklepiemy i mamy spokoj. Ja swoich urodzin drugi rok nie wyprawiam i dugi raz chca mi sie wprosic na sile. Tyle, ze w tym roku naprawde gdzies znikne. W zeszlym roku to sie nie udalo, bo chorowalismy, a Oni przyszli pare minut po 10.
Jedyne co to chlocpom jeszcze bede wyprawiac urodziny, bo Oni sie na to ciesza, choc sama nie wiem czemu. Skoro po urodzinach Mati sam mowi - Mama czemu jest tak jakos ...
Ach...
Kiedys tak bardzo cieszylam sie na urodziny, na swieta, na jakies wyjscia. Moi Tesciowie zabili we mnie te radosc i jak pomysle, ze urodziny przed nami to az mi sie ryczec chce.
Jedyne co nastraja optymistycznie to piekna pogoda, wychodze z chlopakami ile sie da na spacery i szukamy owocow jesieni. Mati ma jeszcze tydzien ferii, od nastepnego tygodnia wszystko wroci do normy, wstawanie, spanie, popoludniowe drzemki. Narazie zyjemy jak na wariackich papierach ale jest fajnie, w tej kwesti.

P.S. No tak Rodzynka sie pojawila i znow marudzi, przepraszam.

3 komentarze:

  1. Rodzynko szkoda ze z teściami się nie układa, ale wiesz co - dlaczego nie zapraszasz na te imprezy urodzinowe znajomych? Poza świętami (tzn wigilią) przecież możecie się spotykać, tak samo urodziny też Twoje czy Twoich dzieci - znajomym pasuje być, teście tez niech przyjdą jak się wpraszają, ale przecież na nich się świat nie kończy, nie musicie być sami w te dni tylko dlatego ze nie macie innej rodziny. Uszy do góry, zaproś te osoby co lubisz, Mati też będzie szczęśliwy ze są ulubione ciocie i wujkowie :) buźka

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapraszam ale zawsze w innym terminie. Gdybym zrobila to razem, to bym nie miala znajomych, w koncu kazdy po jakims czasie by zrezygnowal. Uwierz mi. Moja Tesciowa ma na kazdy temat zdanie i tylko to sie liczy, no i Jej humory... Wystarczy mi chrzciny Nathanka. Byla moja Przyjaciolka i stwierdzila, ze jeszcze nigdy nie byla na tak nudnym i tak niemilym przyjeciu z okazji chrztu :( kazdy czekal na jego zakonczenie. Dopiero jak zostalismy sami, to sie nagadac nie moglismy. Ach...

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozumiem... jedyne co pozostaje to... teściów zapraszać w inny dzień :))) wymyślać wymówki że wyjeżdżacie czy coś, wiec przekładacie na inny termin :))))

    OdpowiedzUsuń