poniedziałek, 28 lutego 2011

I po...

Rodzice wyjechali, to byl pierwszy Ich pobyt, gdy w poniedzialek zerkajac na zegarek myslalam - O kurcze juz 18 w poniedzialek, a nie jak do tej pory - Kurcze dopiero 18 i dopiero w poniedzialek.
Bylo fajnie, chlopcy szczesliwi, w koncu Ktos mial dla Nich czas, w koncu Ktos byl tylko dla Nich i bylo o polowe mniej krzykow.
Balam sie, ze Mama mi troche rano poprzeszkadza w moim porannym grafiku ale udawalo nam sie zgrabnie mijac i na 8:30 odprowadzac Mateuszka.
Rodzice przyjechali w piatek rano, a wyjezdzali w czwartek popoludniu w wielkim palczu moim, Ich i chlopcow. Nathek, ktory poczatkowo potrzebowal troche czasu by sie do Nich przekonac po Ich wyjezdzie dlugo stal przy drzwiach i zaplakany lapal za klamke.
Mati, gdy zobaczyl w piatek Dziadkow az promieniowal szczesciem. Chyba nigdy nie widzialam u Niego tak szczsliwych oczu albo przynajmniej juz nie pamietam by z czegos az tak sie cieszyl.
Zreszta po nas wszystkich bylo widac jak bardzo czekamy na te odwiedziny. Rok czasu, rok niewidzenia sie, rok zmian. A w trakcie Ich pobytu wieczory, gdy beczalam u chlopcow w poduszke, tak by Rodzice nie slyszeli. Beczalam, bo w koncu zdalam sobie sprawe, ze to moga byc jedne z ostatnich Ich odwiedzin. Z Taty zdrowiem coraz gorzej, a i u Mamy wiek daje sie we znaki. W koncu obydwaj w tym roku skoncza 60-tke.Dlatego sobie pobeczalam, by potem z Nimi posiedziec, pogadac, poplotkowac i pozalowac tych kilometrow odleglosci miedzy nami.
Te kilometry...
W miedzy czasie stuknelo mi 7 lat w Niemczech i dzis juz wiem, ze dzieki tej emigracji moglabym mieszkac wszedzie na zachod od Polski, bo nie wyobrazam sobie zycia w krajach z rezimem. W krajach, gdzie dziennikarzom zamyka sie usta, byleby tylko nie mowili prawdy. A zachod juz mi nie straszny, wszedzie mozna nauczyc sie zyc, a w sercu i tak bedzie zawsze Polska :))
No i oczywiscie w trakcie pobytu Rodzicow byly drugie urodzinki Nathanka. Motyw przewodni to Carsy. To byly rowniez fajne i radosne urodzinki. Prezenty bardziej interesowaly Mateuszka niz Nathanka i to On bardziej nalegal na ich szybkie otwarcie. Byly dwa torty, byly swieczki, balony,szampan bezalkoholowy, trabki, halas i pelno Carsow :))
Nathan troche w szoku, nie bardzo wiedzial co sie dzieje, tak jakby chcial powiedziec - to wszystko dla mnie?? Nie dla Mata ?? To dla mnie, wow :)
Dzieki Ani chlopcy mieli nawet stroj Carsowy ( tutaj sie podzieli - mati mial koszule, a Nathek bluzeczke :)))
Inawet gosciom humor w miare dopisal, nie bylo wiekszych zgrzytow, bylo fajnie.
A teraz czekamy na pazdziernik, moze uda sie znow spotkac w tym samym, a moze i w wiekszym gronie, oby...

2 komentarze:

  1. A ja wierze, ze zobaczycie sie juz w sierpniu. Do wakaxcji niedaleko, glowa do gory.

    OdpowiedzUsuń
  2. piękne torty, pewnie równie pyszne mmmmm
    Sto lat dla maluszka :-XXXX

    OdpowiedzUsuń