poniedziałek, 1 czerwca 2009

"Jak Kuba Bogu... "


Mam serdecznie dosc byc tak traktowana,. I czemu zawsze ja musze wyciagac pierwsza reke do zgody ?? Czemu zawsze ja musze mowic - no dobra, zacznijmy jeszcze raz ?? Nie, od dzis koniec tego!!! Mam dosc. W koncu i mnie nalezy sie jakis szacunek, w koncu i ja moge zaczac czegos wymagac. I to wymagac nie tylko od ludzi w moim wieku lub mlodszych ale i od starszych, nawet od Tesciow.
Wiem, na tym wszystkim najbardziej ucierpi moj Maz ale ja juz nie mam sily tak zyc.
I chcialabym napisac, " a wszystko zaczelo sie od... " ale nie moge, bo juz sama sie pogubilam kiedy zaczelo sie psuc miedzy nami.
Wiem, ze to co dzieje sie teraz, to jakies wielkie granie ze jestesmy wspaniala rodzinka, ktora znakomicie sie porozumiewa zaczelo sie na swieta. Gdy Oni nagle za "5 dwunasta" postanowili odmowic wizyte u nas. My oczywiscie nie chca psuc nam swiat znow ruszylismy nasze dupska i podjechalismy do Nich z zyczeniami w II dzien swiat.
Potem byly urodziny Tesciowej, na ktore wogole nie mialam zamiaru isc ale stwierdzilam, ze nie bede taka swinia i caly tydzien wymyslalam rozne niespodzianki na ta Jej 50 - tke.
Tydzien pozniej byl Dzien Matki w Niemczech. A poniewaz juz kilka lat temu Tesciowa sama mi powiedziala, ze nie mam Jej skladac zyczen, bo Ona nie jest moja Mama, wiec tego nie robie. I co ?? I w tym roku nastapila wielka obraza.
Na chrzcinach prawie wcale nie rozmawialismy, tylko jakies grzecznosciowe gesty, nic poza tym.
Ale wczoraj znow postanowilismy wszystko zaczac od nowa. Spakowalismy chlopakow do auta i podjechalismy do Nich. Bylo nawet, nawet i juz myslalam, ze bedzie ok, do dzis.
Rano dostalismy telefon, ze Oni chca nas dzis odwiedzic. No ok, choc powiem szczerze, ze planowalam dzis zabrac chlopcow na jakis fajny plac zabaw i na wielkie lody na miescie. No ale skoro chca przyjsc, to niech Im bedzie. I przyszli, zlozyli zyczenia wszystkim chlopakom ( przypominam ze mam Ich trzech - z Mezulkiem na czele) dali Im prezenty i usiedli na balkonie.
Zwisa mi to, ze mnie potraktowali jak powietrze, bo przeciez nie jestem Ich dzieckiem. Ale mogli sobie darowac bezczelne usmiechy i zyczenia skladane tak glosno, ze nawet gluchy by uslyszal.
Dlatego postanowilam, skoro chca tak mnie traktowac to prosze bardzo. Skoro Oni sami tak sie wobec mnie zachowuja to niech nie oczekuja odemnie czegos innego.
I chociaz nigdy juz nie chcialam sie tak zachowywac, to w tej sytuacji wole narazie byc zimna i obojetna niz zaklamana i radosnie udawac ze wszystko jest w porzadku.
Choc i tak podejrzewam, ze za kilka tygodni znow to ja, jak debilka bede wyciagac reke do zgody.

Dopisane: I czuje sie zle, najchetniej bym zniknela, najchetniej bym sie spakowala i wyjechala gdzies daleko, niewazne gdzie, wazne by daleko. Ale nie umiem tego zrobic, bo za bardzo Kocham moich Mezczyzn. 6 lat temu, kiedy zdecydowalam sie tutuaj zamieszkac nie spodziewalam sie, ze z dnia na dzien bede sie czula coraz bardziej samotna. Czuje sie beznadziejnie i stale chce mi sie wyc. Moze jestem zlym czlowiekiem, moze za duzo wymagam od innych nie wymagajac nic od siebie.Sama juz nie wiem. Kiedys smialam sie z zachowania z zony mojego brata, ktora jak tylko przychodzila do nich moja Mama, to ona nagle dostawala telefon od kolezanki, by przyszla ja pocieszyc. No i wychodzila. Teraz i ja najchetniej bym tak robila.
Mam dwa miesiace do wymyslenia czegos by zniknal na nasza rocznice slubu, bo na 99% Oni nas odwiedza. A moze do tego czasu bedzie inaczej...

6 komentarzy:

  1. Asiu, masz racje. Ja to jestem taki choleryk, ze na Twoim miejscu to bym wyszla z domu przy takim traktowaniu.
    Co do wczesniejszego postu, to juz Cie prosilam i ponawiam prosbe - Asia, masz dar to mow ludziom, bo to moga byc sny ostrzegawcze. Mozesz to wykorzystac do zapobiegania. Jak natychmiast poinformujesz to mozna zapobiec zlemu, naprawde. Cos na ten temat wiem, ale to rozmowa na prywatnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem coś o tym, zawsze w rodzinie jest ktoś, z kim musimy się użerać niestety. Ja sama mam teraz nerwa na siostrę męża, moim zdaniem jest bezczelna, ale mój mąż nie widzi tego tak jak ja i ja na tym najbardziej przegrywam teraz:((( buziak pocieszający

    OdpowiedzUsuń
  3. słońce bardzo współczuję, nie ma to jak kochająca rodzinka- kurde, ja na twoim miejscu zrobiłabym własnie tak jak postanowiłaś, cholera! przytulam wirtualnie- Marcyś

    OdpowiedzUsuń
  4. Ej, czekaj, jest wyjscie. Zaplanuj z Mezem wyjazd gdzies minimum 150km od domu na weekend Waszej rocznicy. Nie musi to byc zadne super chruper miejsce, po prostu takie miejsce, gdzie bedziecie ze Starszym i z Mlodszym w czworke SAMI.
    A jak przychodza Tesciowie to zaraz daj mi smsem cynk, bede draznic Ich wysylajac do Ciebie co sekunde smsy, naprawde!

    OdpowiedzUsuń
  5. hey Frau R. jestem zawsze po t. stronie :) KC

    OdpowiedzUsuń
  6. Mysle ze inaczej nie bedzie. Porozmawiaj z mezem, moze z tesciami, moze cos pomoze. Albo zaciskaj zeby na tych w sumie nielicznych uroczystosciach bo to w koncu rodzice twojego ukochanego a on napewno bardzo ich kocha.. >>wazka<<

    OdpowiedzUsuń