
Byl rok przerwy i bach, znow sie zaczelo. W domu od ponad m-ca mamy malego buntownika. Sprawdza nas jak moze i czasem, niestety, udaje sie Mu postawic na swoim.
Tupie, krzyczy, czasem bije, obraza sie, by za chwile zachowywac sie jak aniolek.
Mezulo mowi, ze On jest gorszy od kobiety w Te dni. To prawda, ma tak zmienne humory, ze nawet ja za Nim nie nadazam.
Caly dzien potrafi nie odlepiac nosa od szyby ( dlatego co drugi dzien musze je myc), bo czeka az Tatko w koncu wroci z pracy, po czym gdy Go widzi mowi na Niego Pan i nie wpuszcza do domu.
Wlasnie zrozumialam, ze kazdy kolejny bunt jest gorszy od poprzedniego, dlatego pomalu sie do tego przyzwyczajam i staram nie krzyczec.
Po malu tez opracowuje taktyke na malego buntownika - nie krzycze, licze do trzech ale przedtem ostrzegam jaka bedzie kara, gdy trzy minie i narazie idzie jako tako.
Sa nagrody i kary, kary to oczywiscie chowanie ulubionych autek, a nagrody ?? To oczywiscie nowe autka :) Bo przeciez buntownik ma swira na punkcie autek, dzis wybral sobie kartke na urodziny, oczywiscie z czym ?? Z autkami :)
I dzis rowniez przekonal sie do niemieckiego, bo pare godzin spedzilismy na placu zabaw, gdzie z innymi dziecmi gonili sie na swoich pojazdach.
A ja bawilam sie z Mlodszym, ktory za rok przypomni mi o buncie dwulatka :) Relalium prosze




U nas chwilowo jest cisza. Buntu jako tako nie ma. Nie mogę powiedzieć, że jest świetnie. Ale póki co udaje się nam porozumiewać bez kar.
OdpowiedzUsuńAle wiem co czujesz, bo też całkiem niedawno to przechodziłam.
I na koniec dziękuję za kartkę:)
Była dla mnie miłym zaskoczeniem!
Pozdrawiam
Justyna
No, nareszcie. Rodzynkowa, zmuszaj Go jak najwiecej do samodzielnego przebywania w towarzystwie wylacznie malych Niemcow a polubi niemiecki.
OdpowiedzUsuń