
Od kilku dni zrobilo sie brzydko, tak typowo jesiennie, tak deszczowo, tak zimno, tak nieprzyjemnie. I nigdy bym nie przypuszczala, ze ja bede w taka wlasnie pogode ubierac sie i wychodzic z chlopcami na dwor. Ale jak mus to mus i moze to dobrze, moze wlasnie dzieki takiej pogodzie sie zahartuja.
Codzinnie rano 45 minutowy spacer . W jedna strone z Nathanem na rekach, by w przeciagu 15 minut znalezc sie w przedszkolu. A z powrotem idziemy juz za raczke nie przepuszczajac zadnej kaluzy, gryyy. Bo Nathan musi sprawdzic glebokosc kazdej z nich w adidasach!!! A w domu pokazuje mi jakie ma mokre rajstopki. Musze sie w koncu zmobilizowac i kupic Mu kalosze...
A Mati do przedszkola jakos zapomina przekladac nogi w trybie marszowym i co rusz sie zatrzymuje, co rusz cos nowego znajduje.
Ok, moglibysmy wychodzic predzej z domu. No moglibysmy ale tak trudno jest nam opuscic cieple lozeczko :)
No i moglabym wsadzic chlopcow do auta i ten kawalek podjechac ale... po pierwsze nie czuje sie na tyle pewna by siadac za kolko a po drugie taki spacer dobrze nam robi. No i moje nogi nigdy nie wygladaly tak dobrze jak teraz, a mam nadzieje ze bedzie jeszcze lepiej :)
No i co najwazniejsze, po drodze mozna sie tylu nowych rzeczy nauczyc, mozna tyle zobaczyc i oczywiscie powariowac z dziecmi z przedszkola, ktore rowniez ida w naszym kierunku.
A propo dzieci, to wlasnie w poniedzialek mielismy gosci. Julian zapytal sie Mateuszka czy ma ochote sie z Nim autkami bawic. Odpowiedz jak najbardziej pozytywna. Tylko ja poprosilam Mame Juliana by i Ona z coreczka przyszla. Bo ani ja ani Mati nie umiemy dobrze po niemiecku, a Julian nie umie po polsku choc dla Mateuszka bardzo chcialby sie nauczyc naszego jezyka i co rusz sie mnie pyta jak to czy tamto jest po polsku.
I dlatego Ja poprosilam, by wrazie czego mi pomogla w tlumaczeniu. Bylo fajnie, nawet sie specjalnie nie denerowowalam, jakos sie dogadujemy. Ok, moze nie prowadzimy jakis wielce zlozonych rozmow, moze, napewno moje zdania nie sa gramatycznie poprawne ale rozmawiamy. Narazie o dzieciach, o ich hobby, o Carsach, o wyjsciu do kina w przyszlym roku, bo wtedy druga czesc Carsow, o pozbywaniu sie pieluch ( Ona dopiero po 3 urodzinach oduczala swoje dzieci i byla zdziwiona ze ja juz z Nathanem to cwicze)
Jest fajnie. Mati oczywiscie po takich spotkaniach chce jeszcze bardziej uczyc sie niemieckiego, bo w przyszlym roku chce miec prawdziwy Kindergeburtstag z zaproszonymi kolegami i kolezanka :) W tym roku to troche za szybko.




Te spacerki na pewno na zdrowie Wam wyjdą :) super że mieliście takich fajnych gości, ale też jestem w szoku ze po 3 roku odpieluszała dzieci, ja myślałam że po 2 roku to już standard, wcześniej to już sprawa wyjątkowa, ja póki co nawet nie próbuję. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńCiesze sie, ze przedszkole pomaga Tobie i Chlopcom spolecznie. Tak trzymac!
OdpowiedzUsuń