środa, 13 października 2010

Wieczor

Wlasnie siedze u chlopcow w pokoju, spia. Chrapia wtuleni w ulubione maskotki. Uwielbiam i ten dzwiek i Ich widok oddanych w rece Morfeusza.
Mam teraz chwile tylko dla siebie, to taka rzadkosc... Mezulek w pracy, ma nocke, jestem teraz skazana tylko na siebie i na wlasne towarzystwo.
Nie narzekam, relaksuje sie ta cisza przerywana pochrapywaniem chlopcow.
Tylko moje mysli takie jakies dzwine, moze troche pesymistyczne. Bo wlasnie niedawno uswiadomilam sobie, ze ja bez tych chlopcow to juz nic nie zrobie. Nawet kiedy z kims rozmawiam to predzej czy pozniej zaczynam mowic o Nich i to Oni staja sie wowczas tematem numer jeden w rozmowie. Jestem taka monotematyczna. Tylko Oni, moje dwa diabelki, przez ktorych trace glos, bo stale tylko powtarzam - zostaw, zejdz, nie bij, nie wylewaj, nie krzycz, nie skacz, odloz, poukladaj, posprzataj, zjedz, usiadz, to, tamto, sramto, owanto.
Kiedys mnie to denerwowalo u innych Mam, ze procz swoich dzieci to swiata nie widza ale ja dzis jestem wlasnie taka sama. Oni, to moj caly swiat, to moj najwiekszy skarb, o ktorym chce stale mowic, z ktorego jestem dumna. Tylko czy aby przypadkiem nie staje sie za nudna...??

2 komentarze:

  1. Pewnie ze nie - dla nas matek :))) kto nie ma dzieci to tego nie zrozumie :))) widzę ze obaj chłopcy śpią już w normalnych łóżeczkach, zacznę szukać łóżeczka dla mojego, fajnie by było jakby już spał sam :))) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń