środa, 17 listopada 2010

...

"To jest chyba tak, jakbyś wsiadał do diabelskiej kolejki. Najpierw ci wszystko wiruje, brak ci tchu... Zachłystujesz się pędem, zdobywaniem... A później zwalnia i wszystko normalnieje, ale te... te motyle w brzuchu pozostają. I to jest chyba miłość. I wtedy uświadamiasz sobie, że bez niej chyba już nic nie ma sensu."

Piekny opis Milosci. I to opis nie tylko Milosci do Meza / Zony ale ogolnie, Milosci.
Z Miloscia do dziecka jest podobnie. Najpierw, gdy jest Ono w brzuchu to w doslownym tego slowa znaczeniu poczulam sie tak jakbym wsiadla do diabelskiej kolejki, wirowanie, zachlysniecie, porod, pierwsze dni, miesiace. A potem wszystko normalnieje, toczy sie dzien za dniem, nauka samodzielnosci, chodzenia, nocnikowania, mowienia. Wchodzi rutyna. Rutyna, ktora tak naprawde docenia sie wtedy, gdy sie ja straci. Straci na zawsze, na chwile, na jakis czas... Ale ta radosc, te motyle zostaja, choc czasem przysnal, to jednak stale sa, nie odlecialy. I tak samo jest w Malzenstwie. Nie jest tak, ze stale sie zaskakujemy, ze stale cos nowego, ze gdzies sie porywamy. Nie. Ale zawsze Jego pocalunek, Jego dotyk sprawia, ze odfruwam wraz z motylami... Milosc... niesamowite uczucie, szczescie, ze dane bylo, jest mi Jej doswiadczyc.

Bylam w szpitalu, dwa dni, no liczac godzinowo to dobe, niecala. Bol brzucha byl na tyle powazny, ze trafilam do gina. A tam szokujaca wiadomosc - ciaza pozamaciczna. Pierwsze pytanie ( moze glupie u kobiety ktora urodzila juz dwojke dzieci ) jak to sie stalo ?? No stac sie jakos musialo i trzeba brac za to odpowiedzialnosc. Kolejne badania, kolejne klucie, usg, ble ble ble. Kaza czekac. Ale organizm nie czeka, walczy z tym bolem jak potrafi. Po kolejnym omdleniu Mezulek dzwoni po Tesciowa by zaopiekowala sie chlopcami, a mnie na sile zawozi do szpitala. Tam kolejne badania i kolejne i nagle decyzja - jak wyniki krwi beda zle to trafie na stol, jak dobre wypisza mnie do domu. Pobeczalam sie, bol nagle minal, a mi po glowie chodzila tylko jedna mysl - co zawinila ta dziecinka? Dlaczego moj organizm jest dla Niej trumna ? Jak Jej pomoc przezyc ? I nagle pielegniarka poinformowala mnie, ze nie ma zadnej ciazy, ze mam odpoczac, ze rano zadecyduja. Do rana bol sie nie pojawil, wyniki zadowalajace i wypis ze szpitala.
Wszystko pieknie, ladnie tylko co mi jest ?? Bol sie znow pojawia ale nie taki jak przedtem. Ten jest i mija i nie jest az taki bolesny.
Lekarka niesmialo postawila diagnoze ze to moze wina niedoleczonej grypy, przeforsowanie organizmu i wolanie o zwolnienie. Moze... postaram sie bardziej o siebie zadbac, to co jak myslicie ktory pokoj jutro jako pierwszy wypucowac ?? ;) Dosc juz tego leniuchowania....

1 komentarz:

  1. Ojej az zaniemówiłam... zdrówka Ci życzę, zwolnij tempo, naprawdę dzieciom nic nie będzie jak przez jakiś czas dom nie będzie błyszczał! i ciesz się chłopcami zamiast myśleć o myciu podłogi :))) uściski

    OdpowiedzUsuń