piątek, 10 grudnia 2010

Drugi kryzys przedszkolaka

No niestety, stalo sie i znow nas dopadl kryzys przedszkolaka. Wszystko bylo dobrze i nagle wczoraj Matula rozplakal sie, gdy wychodzilam z przedszkola. Ponoc to normalne i takie chwile moga nawracac. Tylko tak nagle, bez zadnej przyczyny ??
A moze jednak jest przyczyna... u nas w domu ostatnio dosc nerwowo, klotliwie, glosno i daleko nam do rodzinnej, sielankowej atmosfery. Klocimy sie o tesciow, z tesciami, przez tesciow. Na tym oczywiscie cierpi nasza rodzina i gdy sobie to uswiadamiamy staramy sie wszystko jakos odkrecic, choc klotni z tesciami jakos nie potrafimy ale o tym nie teraz i chyba nie predko o tym napisze albo i wcale, po co ?? Egal
A moze to tez moj problem, od zawsze traktowalam Go jak rownego kompana do rozmow, traktowalam Go, traktuje nie jak dziecko tylko jak doroslego. Przeciez On jest taki madry, taki rozsadny i sie zapominam, ze przeciez On ma dopiero 4 latka. Robie to troche nieswiadomie, samo to przychodzi. I slyszy jak sie z Mezulkiem klocimy, jak ja sie poraz enty poddaje, jak wygaduje rzeczy ktore trudno slyszec doroslemu a co dopiero takiemu maluchowi.
Dom, powinnien byc azylem, a my Mu ostatnio duzo z tego azylu zabieramy i codziennie dajemy Mu nowe, niezbyt mile atrakcje.
No nic, dzis jest piatek, jeszcze tydzien i 2 dni i dwa tygodnie ferii, moze jakos Mu przejdzie. Umowilismy sie, ze jak przyjde to przyniose Kinder niespodzianke. Takie przkupstwo jeszcze jest wskazane.
Lepiej teraz pojde do kuchni i wyciagne te jajka, bo gorzej bedzie jak zapomne :/
No i mam nadzieje, ze moze ten weekend uda nam sie przetrwac bez klotni o tesciow, gryyy. W kazdym razie dzis zapowiada sie u nas mily wieczor, przychodza znajomi, moze na chwile zapomnimy...

4 komentarze:

  1. Mój kuzyn mówił to samo o 4-letniej córce, że wydaje się że skoro ona mówi to już jest dorosła, a to jest nadal dziecko :))) Mati na pewno przeżywa te kłótnie, mam nadzieję że ten kłótliwy temat szybko sobie przerobicie i będzie lepiej :) Buźka

    OdpowiedzUsuń
  2. Tez popelniam ten blad a potem musze sie tlumaczyc przed Karen, gdy ta juz w lozku mowi - "Mamusiu, a czy Ty lubisz Tatusia, bo Ty tak stale krzyczysz na Niego? Czemu stale placzesz, przeciez my sie staramy byc grzeczne, jutro bedziemy grzeczniejsze, obiecujemy". Kurcze, musimy dorosnac Asia, musimy dorosnac.

    OdpowiedzUsuń
  3. Będzie dobrze, musi być, ale te kłótnie wcale małemu nie pomagają, kurde....jak nie urok to...
    ściskm kochana trzymaj sie Mati na pewno sie przyzwyczai, a małe przekupstwo to nic złego ;) trzymaj sie :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziekuje dziewczyny za mile slowa. Problem w tym, ze my nigdy nie klocimy sie o siebie, przez siebie. My ogolnie zgodne malzenstwo, takie ktore swoje problemy rozwiazuje zaraz. Ale jakos niezbyt dobrze trafilismy na otoczenie, bo albo moja Rodzina albo Mezulka cos namiesza i wtedy jest zlosc na nich, nie na siebie. Ach...

    OdpowiedzUsuń