poniedziałek, 14 lutego 2011

Walentynkowo

Bylismy dzis w sklepie i Mati caly czas prosil - Mamus kup sobie kwiatka, kup, ja Ci wybiore ale kup sobie. Dzieki synek ale nie chce, nie dzisiaj. Kup, Mamus, kup.
Bedac przy kasie jedna z kasierek zaprosila Mata do tzw kola fortuny, ktorym mial zakrecic i tak zakrecil, ze wygral dla mnie kwiatka - pieknego, zoltego narcyza w doniczce :D
No i dostalam kwiatka :) Matula zadowolony, bo to od Niego, bo sie udalo, bo tak bardzo chcial mi dzis podarowac kwiatka i podarowal :)
Tylko mi teraz tak troche glupio, bo obydwaj wieczorem dostali odmnie opieprz za wariowanie podczas zasypiania, za wariowanie podczas kapieli, podczas kolacji, podczas ubierania, opieprz za caly wieczor.
Wiem, ze chlopcy musza sie wyszalec, wybawic, wykrzyczec ale czemu to wszystko musi sie dziac wieczorem, 5 minut przed wyciszaniem ??
Przez te krzyki, przez te ciagle powtarzanie tych samych slow mam dosc i chce mi sie wyc, a powinnam byc taka szczesliwa, ze moj Starszak uwielbia mnie obsypywac kwiatami, a moj Mlodszy obsypuje mnie pocalunkami.
Ale wredna Mama ze mnie :((

1 komentarz:

  1. Kochana wiadomo że wieczorem człowiek już ma dość za cały dzień, ja Cię rozumiem :))) wspaniały prezent dziś dostałaś od synka - ten kwiatek tak chciał Ci dać i dał :)))) pozdrawiamy serdecznie

    OdpowiedzUsuń